- Witajcie, uczniowie. Dziś zajmiemy się tym co poprzednio, a więc dalej polami figur, lecz dziś będziemy je już obliczać. Jakie jest pole prostokąta? Luna?
- a*b
- Wspaniale! Trójkąta? Ginny?
- (a*h)/2
- Doskonale! Rombu? Leslie?
- (e*f)/2
- Bardzo dobrze! Trapezu? Neri?
- [(a+b)*h)]/2
- Perfekcyjnie! A równoległoboku? Sarrin?
- a*h
- Tak jest! Kto wyjaśni skróty? Sarrin?
- a to bok, b - również bok, h - wysokość, e i f - przekątne. * to mnożenie, / to dzielenie.
- Dziękuję. Teraz każdy dostanie zestaw zadań, które musi rozwiązać. Macie 45 minut. Zaczynamy!
Po oddaniu prac, uczniowie wyszli z sali.
środa, 12 grudnia 2012
Lekcja Alchemii - Administrator
- Witajcie drodzy uczniowie! - powitałem nowicjuszy z promiennym uśmiechem na ustach - Dziś zajmiemy się ogólnym zastosowaniem wywarów, które będziemy tworzyć na lekcjach. Mikstury dzielimy na: lecznicze, trujące i użytkowe. Użytkowe to cała reszta, która nie pasuje do żadnej z pozostałych grup. Kilka przykładów leczniczych: Lek na bezsenność, Mikstura na zasypianie, Maść lecząca oparzenia. Przykłady mikstur trujących: Napój paraliżujący, Wywar uśmiercający, Kwasy. Użytkowe: Serceltum (przelanie myśli na papier na max. 120 min.), Czyszczący wywar, Mikstura przyspieszająca wzrost roślin. Mikstur leczniczych nie będziemy robić na alchemii, ale na zielarstwie. Trujące zrobicie tylko 3 i to dopiero od trzeciego roku. Skupimy się, więc na Miksturach Użytkowych. Teraz każdy dostanie przepis i spróbuje zrobić Czyszczący Wywar.
Przeszedłem po klasie, dając każdemu uczniowi kartkę z przepisem i potrzebne składniki.
- Macie trzydzieści minut do gongu. Zaczynamy!
Po skończeniu pracy wszyscy wyszli.
Przeszedłem po klasie, dając każdemu uczniowi kartkę z przepisem i potrzebne składniki.
- Macie trzydzieści minut do gongu. Zaczynamy!
Po skończeniu pracy wszyscy wyszli.
Od Leslie
Sarrin stał zamyślony a ja zapytałam:
- Jaką wybierasz dyscyplinę?
- Przepraszam, zamyśliłem się. Co się stało? - zapytał.
- Pytałam jaką chcesz wybrać dyscyplinę. - uśmiechnęłam się.
- Chyba wojenną. A ty?
- Alchemia. Chyba najciekawsza moim zdaniem.
Chłopak uśmiechnął się miło i podeszła do nas Neri.
- Hej ludu- powiedziała podajac nam ręce.
- Siemka.- odparliśmy.
- Jak wam się podobają lekcje?
- Mi się podobają- odpowiedziałam.
<Sarrin, Neri dokończcie.>
- Jaką wybierasz dyscyplinę?
- Przepraszam, zamyśliłem się. Co się stało? - zapytał.
- Pytałam jaką chcesz wybrać dyscyplinę. - uśmiechnęłam się.
- Chyba wojenną. A ty?
- Alchemia. Chyba najciekawsza moim zdaniem.
Chłopak uśmiechnął się miło i podeszła do nas Neri.
- Hej ludu- powiedziała podajac nam ręce.
- Siemka.- odparliśmy.
- Jak wam się podobają lekcje?
- Mi się podobają- odpowiedziałam.
<Sarrin, Neri dokończcie.>
Lekcja Języków Obcych - Administrator
- Witam na lekcji języków. Dziś jeszcze nie zaczniemy ich nauki, ale się trochę o nich dowiemy. Na początek: Kto wie jakie mamy języki?
Nikt się nie zgłosił.
- Rozumiem. W takim razie ja odpowiem: Elyński, Kyraliański, Lanski, Lonmarski i Vindoński. Oczywiście języków jest więcej, ale właśnie tych będziemy się uczyć. Oczywiście oprócz Kyraliańskiego, którym mówimy. Zaczynając od Elyńskiego: Jest bardzo podobny do współczesnego włoskiego. Głośno i wyraźnie akcentuje się końcówki wyrazów. Pisownia jest bardzo podobna do wymowy, więc jest łatwym językiem. Lanski jest podobny do francuskiego i jest to najtrudniejszy z języków. Jego wymowa jest zupełnie inna niż pisownia. "R" jest charakterystycznie wymawiane gardłowo, a końcówki są zmiękczane. Lonmarski jest bardzo podobny do niemieckiego. Ma w sobie zmiękczenia, ale powszechnie jest uważany za twardy język. Słowa są proste. Wymowa odrobinę różni się od pisowni. Vindoński jest językiem podobnym do Hiszpańskiego, więc jest też podobny do Elyńskiego. Jednak pisownia jest inna niż wymowa, więc jest od niego trudniejszy. No i omówmy sobie też nasz język. Co mi powiecie o Kyraliańskim? Neri?
- Kyraliański jest podobny do współczesnego polskiego. Wymowa jest wręcz kolosalnie różna od pisowni. Jest to twardy i prosty język. Mało dźwięczny.
- Dziękuję. To wszystko na dziś. - uśmiechnąłem się, a wszyscy wyszli.
Nikt się nie zgłosił.
- Rozumiem. W takim razie ja odpowiem: Elyński, Kyraliański, Lanski, Lonmarski i Vindoński. Oczywiście języków jest więcej, ale właśnie tych będziemy się uczyć. Oczywiście oprócz Kyraliańskiego, którym mówimy. Zaczynając od Elyńskiego: Jest bardzo podobny do współczesnego włoskiego. Głośno i wyraźnie akcentuje się końcówki wyrazów. Pisownia jest bardzo podobna do wymowy, więc jest łatwym językiem. Lanski jest podobny do francuskiego i jest to najtrudniejszy z języków. Jego wymowa jest zupełnie inna niż pisownia. "R" jest charakterystycznie wymawiane gardłowo, a końcówki są zmiękczane. Lonmarski jest bardzo podobny do niemieckiego. Ma w sobie zmiękczenia, ale powszechnie jest uważany za twardy język. Słowa są proste. Wymowa odrobinę różni się od pisowni. Vindoński jest językiem podobnym do Hiszpańskiego, więc jest też podobny do Elyńskiego. Jednak pisownia jest inna niż wymowa, więc jest od niego trudniejszy. No i omówmy sobie też nasz język. Co mi powiecie o Kyraliańskim? Neri?
- Kyraliański jest podobny do współczesnego polskiego. Wymowa jest wręcz kolosalnie różna od pisowni. Jest to twardy i prosty język. Mało dźwięczny.
- Dziękuję. To wszystko na dziś. - uśmiechnąłem się, a wszyscy wyszli.
Lekcja Wykorzystania Magii 2 - Administrator
- Witajcie na dzisiejszej lekcji. Dziś poznamy sztukę Lewitacji! Jest łatwa, aczkolwiek zużywa się dużo energii. Jednak nie więcej niż z wchodzeniem po schodach. Z lewitacją mają problem starsi magowie ze względu na sprawność fizyczną, co odbija się na tej właśnie dziedzinie magii. Nie przedłużając... Jak lewitować? Otóż trzeba oczyścić umysł, co robi się przy każdym wykorzystaniu magii, choć z czasem będziecie to robić machinalnie, jak np. Wysyłanie kuli świetlnej. Otóż po oczyszczeniu umysły, wyobrażacie sobie magiczny podest. Stajecie na nim i go uruchamiacie, wysyłając tam odrobinę swojej mocy. Potem sterujecie nią mocą. Jeśli chcecie się unieść wyżej - dajecie więcej mocy, jeśli niżej - mniej. Wszystko jasne?
Uczniowie kiwali głowami.
- To naprzód. Stańcie w równych odstępach i próbujecie!
Już po chwili Neri i Sarrin latali po całej klasie. Ginny i Leslie udało się dopiero za drugim razem, a Lunie za trzecim. Potem wszyscy wyszli z klasy.
Uczniowie kiwali głowami.
- To naprzód. Stańcie w równych odstępach i próbujecie!
Już po chwili Neri i Sarrin latali po całej klasie. Ginny i Leslie udało się dopiero za drugim razem, a Lunie za trzecim. Potem wszyscy wyszli z klasy.
Lekcja Architektury - Administrator
- Witajcie na lekcji architektury! Mam nadzieję, że wam się spodoba. Zaczniemy od budowy całej Gildii! Zaczynając od wschodu mamy okrągły Dom Uzdrowicieli (ang. Heslers` Quarters) obok mamy Arenę. Na przeciwko Areny jest Dom Nowicjuszy (ang. Novices` Quarters). Za Domem Nowicjuszy są Magazyny (ang. Stores), a za magazynami Kopuła (ang. The Dome). W samym środku Gildii znajduje się Dziedziniec (ang. Courtaynd), a na dziedzińcu fontanna (ang. Fountain). Na północy dziedzińca znajdują się Sale (od lewej): Wieczorowa, Bankietowa i Dzienna, które tworzą Siedmiołuk (ang. Seven Arches). Na północnym - zachodzie placu znajdują się Łaźnie (ang. Bathe). Obok Łaźni jest Dom Magów (ang. Magicians`s Quarters). Na południu placu jest Uniwersytet (ang. University). Dalej Ogrody (ang. Gardens) i za lasem Dom Wielkiego Mistrza (ang. High Lord`s Residence), a ptrzy drodze Stajnie (ang. Stables). - tłumaczyłem, wskazując na wszystkie miejsca na planie.
- Dobrze. A teraz sobie coś powiemy na temat tych miejsc. Dom Uzdrowicieli jest okrągły i ma mnóstwo drzwi, by szybko wnosić i wynosić rannych. Uzdrowicieli jest mało ze względu na to, że jest to najtrudniejsza z dyscyplin. Arena jest najbardziej magicznym obiektem na terenie całej Gildii o czym już wspominałem na lekcjach walki. O Domu Nowicjuszy chyba nie muszę dużo mówić, bo w nim przecież mieszkacie!
- Kopuła. Kopuła kiedyś była Areną. Jest zamknięta, dlatego łatwiej było odbijać ciosy, które rzucali magowie. Jednak to, że jest zamkniętym pomieszczeniem ma też swoje minusy, gdyż nie było gdzie się ukryć przed magią i ginęło mnóstwo magów. Po stu latach jej użytku, przeniesiono się do Areny, którą wybudowano. Sale są bardzo ciekawymi obiektami. Sala Wieczorna jest na obrady, które są odbywane w nocy. W obradach biorą udział chętni magowie, chyba, że jest to Zebranie Obowiązkowe, na które musi przyjść każdy mag.
- Ta Sala rzadko kiedy jest używana, ponieważ nie zdarzają się za często sytuacje, w których trzeba by było robić obrady w nocy. Sala bankietowa. To tu odbywają się przyjęcia magów: ślubowanie nowicjuszy i magów, śluby i mianowanie ważnych stanowisk, np. Arcymistrza. Sala dzienna. Tu odbywają się zwykłe obrady. Obrady są zwoływane przez Administratora, Wielkiego Mistrza lub na prośbę jakiegoś maga. Wszystkie Sale są bogato zrobione. Schody są z marmuru, a łączą je kryształy, które bez magii by pękły. Takiego bogactwa nie ma w całej Kyralii.
- Uniwersytet jest zaraz po arenie najbardziej magiczną budowlą. W całości jest wykonany z białego marmuru. W Uniwersytecie są tajemne korytarze i przejścia, które ciągną się pod całym terenem Gildii, a nawet Imardinu! Jednak nie można ich używać. Uniwersytet jest najwyższą budowlą na terenie Gildii i wstęp na jej dach mają tylko wybrani magowie.
- Dom Wielkiego Mistrza. Jest oddalony, by miał on więcej prywatności i spokoju. Nikt nie może tam się zapuszczać bez wyraźnego pozwolenia, lub zaproszenia ze strony Wielkiego Mistrza. Dobrze. Dziękuję. To na dzisiaj tyle. Pamiętajcie o egzaminach!
- Dobrze. A teraz sobie coś powiemy na temat tych miejsc. Dom Uzdrowicieli jest okrągły i ma mnóstwo drzwi, by szybko wnosić i wynosić rannych. Uzdrowicieli jest mało ze względu na to, że jest to najtrudniejsza z dyscyplin. Arena jest najbardziej magicznym obiektem na terenie całej Gildii o czym już wspominałem na lekcjach walki. O Domu Nowicjuszy chyba nie muszę dużo mówić, bo w nim przecież mieszkacie!
- Kopuła. Kopuła kiedyś była Areną. Jest zamknięta, dlatego łatwiej było odbijać ciosy, które rzucali magowie. Jednak to, że jest zamkniętym pomieszczeniem ma też swoje minusy, gdyż nie było gdzie się ukryć przed magią i ginęło mnóstwo magów. Po stu latach jej użytku, przeniesiono się do Areny, którą wybudowano. Sale są bardzo ciekawymi obiektami. Sala Wieczorna jest na obrady, które są odbywane w nocy. W obradach biorą udział chętni magowie, chyba, że jest to Zebranie Obowiązkowe, na które musi przyjść każdy mag.
- Ta Sala rzadko kiedy jest używana, ponieważ nie zdarzają się za często sytuacje, w których trzeba by było robić obrady w nocy. Sala bankietowa. To tu odbywają się przyjęcia magów: ślubowanie nowicjuszy i magów, śluby i mianowanie ważnych stanowisk, np. Arcymistrza. Sala dzienna. Tu odbywają się zwykłe obrady. Obrady są zwoływane przez Administratora, Wielkiego Mistrza lub na prośbę jakiegoś maga. Wszystkie Sale są bogato zrobione. Schody są z marmuru, a łączą je kryształy, które bez magii by pękły. Takiego bogactwa nie ma w całej Kyralii.
- Uniwersytet jest zaraz po arenie najbardziej magiczną budowlą. W całości jest wykonany z białego marmuru. W Uniwersytecie są tajemne korytarze i przejścia, które ciągną się pod całym terenem Gildii, a nawet Imardinu! Jednak nie można ich używać. Uniwersytet jest najwyższą budowlą na terenie Gildii i wstęp na jej dach mają tylko wybrani magowie.
- Dom Wielkiego Mistrza. Jest oddalony, by miał on więcej prywatności i spokoju. Nikt nie może tam się zapuszczać bez wyraźnego pozwolenia, lub zaproszenia ze strony Wielkiego Mistrza. Dobrze. Dziękuję. To na dzisiaj tyle. Pamiętajcie o egzaminach!
niedziela, 9 grudnia 2012
Od Sarrin`a
Kiedy Zielarstwo się skończyło, zobaczyłem Leslie jak siedzi przy oknie. Podszedłem do niej z uśmiechem.
- I jak lekcja? - zapytałem uprzejmie.
- Podobała mi się. - powiedziała nie odrywając wzroku od okna. - A tobie?
- Taaa... To raczej nie moje klimaty...
Nastała niezręczna cisza. Było mi trochę głupio. Myślałem, co by tu błyskotliwego rzucić, co by ją powaliło na kolana... I pustka. Zamiast myśleć patrzyłem na nią. Co ja mówię? Patrzyłem? Gapiłem się na nią jak ciele! Coś powiedziała... Nie dosłyszałem.
- Przepraszam, zamyśliłem się. Co się stało? - zapytałem.
- Pytałam jaką chcesz wybrać dyscyplinę. - uśmiechnęła się.
- Chyba wojenną. A ty?
<Leslie, dokończ>
- I jak lekcja? - zapytałem uprzejmie.
- Podobała mi się. - powiedziała nie odrywając wzroku od okna. - A tobie?
- Taaa... To raczej nie moje klimaty...
Nastała niezręczna cisza. Było mi trochę głupio. Myślałem, co by tu błyskotliwego rzucić, co by ją powaliło na kolana... I pustka. Zamiast myśleć patrzyłem na nią. Co ja mówię? Patrzyłem? Gapiłem się na nią jak ciele! Coś powiedziała... Nie dosłyszałem.
- Przepraszam, zamyśliłem się. Co się stało? - zapytałem.
- Pytałam jaką chcesz wybrać dyscyplinę. - uśmiechnęła się.
- Chyba wojenną. A ty?
<Leslie, dokończ>
Lekcja Obrony 2 - Administrator
- Witam was na kolejnej lekcji obrony. Na ostatniej rozpracowywaliśmy tarczę grupową i dziś również się nią zajmiemy. Teraz każdy z was musi objąć tarczą całą grupę. Zacznie Sarrin. Ustawcie się rzędem. Sarrin, ty stań na początku. Masz rozciągnąć tarczę na ich wszystkich, a ja spróbuję was zaatakować. Zaczynamy.
Sarrin rozciągnął swoją tarczę z niebywałym spokojem. Nic dziwnego. Razem z Neri miał największy potencjał magiczny wśród nowicjuszy.
Uderzyłem w tarczę uderzeniem mocy. Nic się z nią nie stało. Uderzyłem drugi raz - zachwiała się. Uderzyłem trzeci raz - opadła.
- Wspaniale sobie radzisz z tarczą! Teraz Neri.
Poszło jej identycznie jak Sarrin`owi. Potem była Leslie, której tarcza opadła już przy drugim uderzeniu, tak samo z Ginevrą. Tarcza Luny opadła już po pierwszym uderzeniu.
- Całkiem dobrze. Poćwiczcie jeszcze po lekcjach. Na dzisiaj dziękuję!
Sarrin rozciągnął swoją tarczę z niebywałym spokojem. Nic dziwnego. Razem z Neri miał największy potencjał magiczny wśród nowicjuszy.
Uderzyłem w tarczę uderzeniem mocy. Nic się z nią nie stało. Uderzyłem drugi raz - zachwiała się. Uderzyłem trzeci raz - opadła.
- Wspaniale sobie radzisz z tarczą! Teraz Neri.
Poszło jej identycznie jak Sarrin`owi. Potem była Leslie, której tarcza opadła już przy drugim uderzeniu, tak samo z Ginevrą. Tarcza Luny opadła już po pierwszym uderzeniu.
- Całkiem dobrze. Poćwiczcie jeszcze po lekcjach. Na dzisiaj dziękuję!
Lekcja Walki - Administrator
- Witam was, drodzy nowicjusze! Dziś macie pierwszą lekcję walki! To może przejdziemy na arenę?
Wszyscy wstali i ruszyli za mną.
- To zanim przejdziemy do samej istoty walki - opowiem wam trochę o arenie. - odchrząknąłem - Nie wiadomo, kto zbudował tak potężny obiekt magiczny jak ta arena. Mogłoby się wydawać, że to kilkoro magów. Nie wiadomo. Arena to najbardziej przesycony magią budynek na terenie całej Kyralii. Wokół areny jest magiczna tarcza, tak mocna, że moglibyście wszyscy naraz uderzyć nią całą mocą, a nie wiem, czy chociaż by zaiskrzyła. Ową tarczę co roku wzmacniają wszyscy wojownicy całą swoją mocą. To jedno z ich zadań oprócz obrony Krain Sprzymierzonych. Jakieś pytania?
Cisza.
- Świetnie! Teraz konkrety: Teraz wytworzę wokół siebie tarczę, a każdy z was po kolei uderzy we mnie jakimś ciosem. Proszę, by nie używać całej mocy, ponieważ będzie wam ona jeszcze potrzebna. To może Luna zacznie. Choć.
Uczennica podeszła i uderzyła we mnie jasnym promieniem.
- To było uderzenie światła. Jest słabe, ponieważ większość mocy zużywa się na obraz tego ciosu. Teraz Ginevra.
Nowicjuszka podeszła i uderzyła gorącym promieniem.
- To było uderzenie ciepła. Jest już mocniejsze od światła, ponieważ go nie widać. Jednak wciąż jest dosyć słabe, ponieważ wiele energii marnuje się na ciepło. Teraz Leslie.
Leslie podeszła i uderzyła promieniem energii.
- To było uderzenie mocy, które jest silniejsze od pozostałych dwóch. Nie widać go, ani nie czuć nic poza siłą, więc jest mocne. Na dzisiaj dziękuję!
Wszyscy wstali i ruszyli za mną.
- To zanim przejdziemy do samej istoty walki - opowiem wam trochę o arenie. - odchrząknąłem - Nie wiadomo, kto zbudował tak potężny obiekt magiczny jak ta arena. Mogłoby się wydawać, że to kilkoro magów. Nie wiadomo. Arena to najbardziej przesycony magią budynek na terenie całej Kyralii. Wokół areny jest magiczna tarcza, tak mocna, że moglibyście wszyscy naraz uderzyć nią całą mocą, a nie wiem, czy chociaż by zaiskrzyła. Ową tarczę co roku wzmacniają wszyscy wojownicy całą swoją mocą. To jedno z ich zadań oprócz obrony Krain Sprzymierzonych. Jakieś pytania?
Cisza.
- Świetnie! Teraz konkrety: Teraz wytworzę wokół siebie tarczę, a każdy z was po kolei uderzy we mnie jakimś ciosem. Proszę, by nie używać całej mocy, ponieważ będzie wam ona jeszcze potrzebna. To może Luna zacznie. Choć.
Uczennica podeszła i uderzyła we mnie jasnym promieniem.
- To było uderzenie światła. Jest słabe, ponieważ większość mocy zużywa się na obraz tego ciosu. Teraz Ginevra.
Nowicjuszka podeszła i uderzyła gorącym promieniem.
- To było uderzenie ciepła. Jest już mocniejsze od światła, ponieważ go nie widać. Jednak wciąż jest dosyć słabe, ponieważ wiele energii marnuje się na ciepło. Teraz Leslie.
Leslie podeszła i uderzyła promieniem energii.
- To było uderzenie mocy, które jest silniejsze od pozostałych dwóch. Nie widać go, ani nie czuć nic poza siłą, więc jest mocne. Na dzisiaj dziękuję!
sobota, 8 grudnia 2012
Od Leslie
Mieliśmy lekcję uzdrawiania. Administrator dobrał nas w pary. Neri na
początku miała zademonstrować, więc nie mogłam być z nią w parze.
Dołączono mnie do Sarrin’a .
To kto pierwszy się uzdrawia? – zapytałam.
- Dziewczyny mają pierwszeństwo. - odpowiedział z uśmiechem i naciął delikatnie moją rękę. nie sprawiło mi to bólu. Mieliśmy myśleć o kolorze. Pierwszy kolor o jakim pomyślałam był kolorem niebieskim. Kiedy spojrzałam na rękę rana była zasklepiona.
- Nieźle - powiedział. - A jak Ci poszły egzaminy?
- Całkiem, całkiem – odpowiedziałam. - A tobie?
- Też tak dosyć. Teraz moja kolej.
Nacięłam mu dłoń a potem przyglądałam się jak rana znika.
- To... idziemy na obiad? – zaproponował Sarrin.
- Jasne. Umieram z głodu. – odpowiedziała, no i wyruszyliśmy do jadalni. Usiedliśmy wśród naszych rówieśników. Wśród grupy straciłam apetyt. Za dużo ludzi. Sarrin zaniepokojony spytał:
- Wszystko w porządku? Wyglądasz jakoś blado.
- Ja zawsze jestem blada, odpowiedziałam z uśmiechem.
- Ale wszystko OK.?
- Tak Sarrin. Jaką mamy następną lekcję?
- Zielarstwo, chyba…
- A no fakt. Chodźmy.
Ruszyliśmy w stronę Sali. Nasze spojrzenia co chwilę się spotykały. Starałam się opuszczać wzrok, ale nie mogłam się od niego oderwać. Na zielarstwie tworzyliśmy Miksturę na Senność. Kiedy lekcja się skończyla wyszłam z Sali i usiadłam przy oknie. Sarrin podszedł do mnie.
<Sarrin, dokończysz?>
To kto pierwszy się uzdrawia? – zapytałam.
- Dziewczyny mają pierwszeństwo. - odpowiedział z uśmiechem i naciął delikatnie moją rękę. nie sprawiło mi to bólu. Mieliśmy myśleć o kolorze. Pierwszy kolor o jakim pomyślałam był kolorem niebieskim. Kiedy spojrzałam na rękę rana była zasklepiona.
- Nieźle - powiedział. - A jak Ci poszły egzaminy?
- Całkiem, całkiem – odpowiedziałam. - A tobie?
- Też tak dosyć. Teraz moja kolej.
Nacięłam mu dłoń a potem przyglądałam się jak rana znika.
- To... idziemy na obiad? – zaproponował Sarrin.
- Jasne. Umieram z głodu. – odpowiedziała, no i wyruszyliśmy do jadalni. Usiedliśmy wśród naszych rówieśników. Wśród grupy straciłam apetyt. Za dużo ludzi. Sarrin zaniepokojony spytał:
- Wszystko w porządku? Wyglądasz jakoś blado.
- Ja zawsze jestem blada, odpowiedziałam z uśmiechem.
- Ale wszystko OK.?
- Tak Sarrin. Jaką mamy następną lekcję?
- Zielarstwo, chyba…
- A no fakt. Chodźmy.
Ruszyliśmy w stronę Sali. Nasze spojrzenia co chwilę się spotykały. Starałam się opuszczać wzrok, ale nie mogłam się od niego oderwać. Na zielarstwie tworzyliśmy Miksturę na Senność. Kiedy lekcja się skończyla wyszłam z Sali i usiadłam przy oknie. Sarrin podszedł do mnie.
<Sarrin, dokończysz?>
piątek, 7 grudnia 2012
Od Sarrin`a
Lekcja uzdrawiania była całkiem fajna. No i... byłem w parze z Leslie.
- To kto pierwszy się uzdrawia? - zapytała.
- Dziewczyny mają pierwszeństwo. - odpowiedziałem z uśmiechem i naciąłem delikatnie jej rękę. Już po chwili jej dłoń znów była zdrowa.
- Nieźle - powiedziałem. - A jak Ci poszły egzaminy?
- Całkiem, całkiem - przyznała. - A tobie?
- Też tak dosyć. Teraz moja kolej.
Wystawiłem rękę. Leslie jednym zwinnym ruchem rozcięła moją dłoń. Patrzyła tymi swoimi dużymi, ładnymi oczami, jak się leczę.
Kiedy rozległ się gong, wszyscy wstali, ukłonili się i wyszli. Zobaczyłem kilka kropli krwi na swojej szacie. Wychodziliśmy z klasy razem. Teraz mieliśmy przerwę.
- To... idziemy na obiad? - zaproponowałem.
- Jasne. Umieram z głodu. - odpowiedziała i ruszyliśmy w stronę jadalni. Służący już podawali jedzenie, więc usiedliśmy razem z innymi nowicjuszami z naszego roku.
<Leslie, dokończ>
- To kto pierwszy się uzdrawia? - zapytała.
- Dziewczyny mają pierwszeństwo. - odpowiedziałem z uśmiechem i naciąłem delikatnie jej rękę. Już po chwili jej dłoń znów była zdrowa.
- Nieźle - powiedziałem. - A jak Ci poszły egzaminy?
- Całkiem, całkiem - przyznała. - A tobie?
- Też tak dosyć. Teraz moja kolej.
Wystawiłem rękę. Leslie jednym zwinnym ruchem rozcięła moją dłoń. Patrzyła tymi swoimi dużymi, ładnymi oczami, jak się leczę.
Kiedy rozległ się gong, wszyscy wstali, ukłonili się i wyszli. Zobaczyłem kilka kropli krwi na swojej szacie. Wychodziliśmy z klasy razem. Teraz mieliśmy przerwę.
- To... idziemy na obiad? - zaproponowałem.
- Jasne. Umieram z głodu. - odpowiedziała i ruszyliśmy w stronę jadalni. Służący już podawali jedzenie, więc usiedliśmy razem z innymi nowicjuszami z naszego roku.
<Leslie, dokończ>
Lekcja Zielarstwa 2 - Administrator
- Witam wszystkich na kolejnej lekcji zielarstwa. Dzisiaj przejdziemy do szklarni i będziemy zbierać rośliny potrzebne do Mikstury na Senność. Kto powie mi skład tej Mikstury?
Zgłosiła się Leslie.
- Tak?
- Korzenie Gan - ganu, sproszkowany róg Enki, woda i odrobina sumi.
- Doskonale! Czyli wiemy co zebrać. A ile tego zebrać?
Tym razem zgłosiła się Luna.
- Trzy korzenie Gan - ganu, jeden sproszkowany róg, litr wody i dwie łyżki sumi.
- Tak jest! I po takiej ilości, ile będziemy mieć tego wywaru?
Zgłasza się Ginevra.
- Butelkę.
- Racja. No to chodźmy. Każdy bierze składniki dla siebie, ponieważ wszyscy będziemy warzyć ten eliksir. Rogi już mam i wodę.
Weszliśmy do szklarni. Każdy wyciął z ziemi trzy korzenie Gan - ganu i dwa liście sumi.
- Dobrze. Oto jak zrobić wywar. Najpierw trzeba posiekać korzenie. Następnie skruszyć róg. Wlać wodę do misy, kiedy ją podgrzejecie mocą, wkładacie posiekane korzenie. W między czasie przyrządzacie sumi (wystarczy włożyć do filiżanki liście, zalać wodą i podgrzać). Do korzeni i wody dodajecie róg. Kiedy wywar ostygnie, dolewacie sumi i zamykacie szczelnie butelkę. Macie czterdzieści pięć minut. Zaczynamy!
Wszyscy zabrali się do pracy. Potem każdy oddał mi swoją butelkę i wyszedł.
Zgłosiła się Leslie.
- Tak?
- Korzenie Gan - ganu, sproszkowany róg Enki, woda i odrobina sumi.
- Doskonale! Czyli wiemy co zebrać. A ile tego zebrać?
Tym razem zgłosiła się Luna.
- Trzy korzenie Gan - ganu, jeden sproszkowany róg, litr wody i dwie łyżki sumi.
- Tak jest! I po takiej ilości, ile będziemy mieć tego wywaru?
Zgłasza się Ginevra.
- Butelkę.
- Racja. No to chodźmy. Każdy bierze składniki dla siebie, ponieważ wszyscy będziemy warzyć ten eliksir. Rogi już mam i wodę.
Weszliśmy do szklarni. Każdy wyciął z ziemi trzy korzenie Gan - ganu i dwa liście sumi.
- Dobrze. Oto jak zrobić wywar. Najpierw trzeba posiekać korzenie. Następnie skruszyć róg. Wlać wodę do misy, kiedy ją podgrzejecie mocą, wkładacie posiekane korzenie. W między czasie przyrządzacie sumi (wystarczy włożyć do filiżanki liście, zalać wodą i podgrzać). Do korzeni i wody dodajecie róg. Kiedy wywar ostygnie, dolewacie sumi i zamykacie szczelnie butelkę. Macie czterdzieści pięć minut. Zaczynamy!
Wszyscy zabrali się do pracy. Potem każdy oddał mi swoją butelkę i wyszedł.
Lekcja Uzdrawiania - Administrator!
- Witajcie, uczniowie, na pierwszej lekcji uzdrawiania! - powitałem z promiennym uśmiechem studentów.
- Administratorze - odpowiedzieli chórem.
- Dzisiaj rozpoczniemy od leczenia maleńkich nacięć na swoich dłoniach. - kilka uczniów miała wyrazy politowania na twarzy - Pamiętajcie, że uzdrawianiem można zwalczyć wszystko! Od złego samopoczucia po zakwasy w mięśniach. Zobaczymy, czy podejdziecie do tego z takim zlekceważeniem, jak pojmiecie, jaka to trudna sztuka. Neri, podejdź. Zdałaś najlepiej egzaminy, więc to ty pierwsza spróbujesz.
Uczennica podeszła do mnie.
- Stań naprzeciwko mnie. Teraz zrobię Ci małą ranę na ręce. Aby ją zaleczyć musisz poczuć, jak z serca, razem z krwią, wypływa Ci uzdrawiająca magia. Najlepiej jak sobie wyobrazisz, że ma jakiś konkretny kolor - wtedy będzie łatwiej. Może to być na przykład zielony. Próbujemy?
Neri kiwnęła głową i z uśmiechem wyciągnęła rękę w moją stronę. Zrobiłem na jej nadgarstku nacięcie. Nie minęło 20 sekund, a rany już nie było.
- Doskonale! Teraz dobiorę was w pary. Ty, Neri, możesz już robić notatki z lekcji. Leslie będzie z Sarrin`em, a Luna z Ginevrą. Jeden rani, drugi leczy, a potem się zamieniacie. No to zaczynamy! - klasnąłem w dłonie. Usiadłem za katedrą i patrzyłem na postępy uczniów. Po kilkudziesięciu minutach wybił gong.
- Na następnej lekcji będziemy leczyć oparzenia! Dziękuję, możecie odejść.
Wszyscy wstali, ukłonili się i wyszli.
- Administratorze - odpowiedzieli chórem.
- Dzisiaj rozpoczniemy od leczenia maleńkich nacięć na swoich dłoniach. - kilka uczniów miała wyrazy politowania na twarzy - Pamiętajcie, że uzdrawianiem można zwalczyć wszystko! Od złego samopoczucia po zakwasy w mięśniach. Zobaczymy, czy podejdziecie do tego z takim zlekceważeniem, jak pojmiecie, jaka to trudna sztuka. Neri, podejdź. Zdałaś najlepiej egzaminy, więc to ty pierwsza spróbujesz.
Uczennica podeszła do mnie.
- Stań naprzeciwko mnie. Teraz zrobię Ci małą ranę na ręce. Aby ją zaleczyć musisz poczuć, jak z serca, razem z krwią, wypływa Ci uzdrawiająca magia. Najlepiej jak sobie wyobrazisz, że ma jakiś konkretny kolor - wtedy będzie łatwiej. Może to być na przykład zielony. Próbujemy?
Neri kiwnęła głową i z uśmiechem wyciągnęła rękę w moją stronę. Zrobiłem na jej nadgarstku nacięcie. Nie minęło 20 sekund, a rany już nie było.
- Doskonale! Teraz dobiorę was w pary. Ty, Neri, możesz już robić notatki z lekcji. Leslie będzie z Sarrin`em, a Luna z Ginevrą. Jeden rani, drugi leczy, a potem się zamieniacie. No to zaczynamy! - klasnąłem w dłonie. Usiadłem za katedrą i patrzyłem na postępy uczniów. Po kilkudziesięciu minutach wybił gong.
- Na następnej lekcji będziemy leczyć oparzenia! Dziękuję, możecie odejść.
Wszyscy wstali, ukłonili się i wyszli.
czwartek, 6 grudnia 2012
Od Neri
Zaprzyjaźniłam się z Leslie. No i poznałam też Sarrina. Widziałam, że podobał się mojej kumpeli. Zagadałam do niej na lekcji:
- Fajny jest, co nie?- spytałam
- Nie wiem.
- Wiem, że wiesz.- przekomarzałam się dalej
- Jest okej.
- Mhm, tak tak...- odpowiedziałam
- Masz jakiś problem? - chyba się na mnie zdenerwowała
- Ja? W żadnym wypadku, ja wręcz unikam konfliktów, ale...
- Ale co?! - była oburzona
- Jeszcze Was poswatam, ZUOtko. Zobaczysz! - mówiąc to, szybko się ulotniłam
< Leslie, dokończysz? >
- Fajny jest, co nie?- spytałam
- Nie wiem.
- Wiem, że wiesz.- przekomarzałam się dalej
- Jest okej.
- Mhm, tak tak...- odpowiedziałam
- Masz jakiś problem? - chyba się na mnie zdenerwowała
- Ja? W żadnym wypadku, ja wręcz unikam konfliktów, ale...
- Ale co?! - była oburzona
- Jeszcze Was poswatam, ZUOtko. Zobaczysz! - mówiąc to, szybko się ulotniłam
< Leslie, dokończysz? >
środa, 5 grudnia 2012
Lekcja Matematyki - Administrator
- Witam na matematyce. Dziś zajmiemy się polami figur. - powiedziałem i przedstawiłem poszczególne wzroy.
- Teraz każdy wykona 10 zadań. Lecz każdy inne, by ściągnie było niemożliwe. Neri - z polem równoległoboku, Leslie - polem koła, Sarrin - polem trapezu, Luna - polem trójkąta, Ginevra - polem rombu. Zaczynamy! Do gongu macie być gotowi!
Po oddaniu prac wszyscy wyszli.
- Teraz każdy wykona 10 zadań. Lecz każdy inne, by ściągnie było niemożliwe. Neri - z polem równoległoboku, Leslie - polem koła, Sarrin - polem trapezu, Luna - polem trójkąta, Ginevra - polem rombu. Zaczynamy! Do gongu macie być gotowi!
Po oddaniu prac wszyscy wyszli.
Od Leslie
Po Lekcji Kontroli czułam się gorzej niż zazwyczaj… Głowa mnie bolała
mocno. Zakolegowałam się podczas lekcji trochę z Neri. Bałam się tutaj
ludzi, ale wyglądała na miłą. Kiedy wyszłyśmy na korytarz zaczepił nas
jakiś chłopak. Ojj był ładny. Przedstawił się i uśmiechnął się
uprzejmie:
- Cześć. Jestem Sarrin.
- Hej. Ja jestem Leslie, a to Neri.- odpowiedziałam przedstawiając i siebie i ją. Skąd u mnie nagle tyle odwagi?
- Fajnie. Miło mi was poznać. Jak wrażenia po pierwszej lekcji kontroli?-spytał.
- Całkiem nieźle! Tylko głowa mnie boli... – zaczłam po cichu mówić.
- Aaa... To fajnie.- odpowiedział Sarrin.
Ruszyliśmy na zielarstwo. Neri i Sarrin gawędzili o czymś, ja natomiast myślami uciekałam daleko stąd , rysując w swoim notatniku. Narysowałam dziewczynę. Była uśmiechnięta.
- Ładnie rysujesz- zawyrokował Sarrin wyciągając mi z dłoni notatnik. Przeglądał większość rysunków. Potem zabrałam mu mój notatnik.
- Wcale nie. Beztalencie ze mnie. – powiedziałam i usiadłam w ławce.
Lekcja minęła szybko. W trakcie lekcji dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Sarrin gdzieś się odłączył.
- Fajny jest, co nie?- spytała Neri.
- Nie wiem.
- Wiem, że wiesz.- odpowiedziała.
- Jest okej.
- Mhm, tak tak. – odpowiedziała.
<Neri, dokończysz?>
- Cześć. Jestem Sarrin.
- Hej. Ja jestem Leslie, a to Neri.- odpowiedziałam przedstawiając i siebie i ją. Skąd u mnie nagle tyle odwagi?
- Fajnie. Miło mi was poznać. Jak wrażenia po pierwszej lekcji kontroli?-spytał.
- Całkiem nieźle! Tylko głowa mnie boli... – zaczłam po cichu mówić.
- Aaa... To fajnie.- odpowiedział Sarrin.
Ruszyliśmy na zielarstwo. Neri i Sarrin gawędzili o czymś, ja natomiast myślami uciekałam daleko stąd , rysując w swoim notatniku. Narysowałam dziewczynę. Była uśmiechnięta.
- Ładnie rysujesz- zawyrokował Sarrin wyciągając mi z dłoni notatnik. Przeglądał większość rysunków. Potem zabrałam mu mój notatnik.
- Wcale nie. Beztalencie ze mnie. – powiedziałam i usiadłam w ławce.
Lekcja minęła szybko. W trakcie lekcji dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Sarrin gdzieś się odłączył.
- Fajny jest, co nie?- spytała Neri.
- Nie wiem.
- Wiem, że wiesz.- odpowiedziała.
- Jest okej.
- Mhm, tak tak. – odpowiedziała.
<Neri, dokończysz?>
Lekcja Obrony - Administrator
- Witajcie. O tarczy mówiliśmy już na ostatniej lekcji. Teraz kwestia grupowej tarczy! Kto mi coś na ten temat powie?
Jak zwykle zgłosiła się Neri.
- Tarcza jest powłoką, więc można ją rozciągać i kurczyć. Żeby ogarnąć nią kilka osób, należy się skoncentrować na jej granicach i wypchnąć mocą. Im większa tarcza, tym trudniej ją utrzymać.
- Brawo! Wspaniale! Teraz kilka ćwiczeń praktycznych. Dobierzcie się w pary.
Kiedy pary były gotowe, zobaczyłem, że jeden nowicjusz jest sam.
- Będziesz ze mną. - zwróciłem się do Sarrina - Każdy niech teraz spróbuje ogarnąć tarczą partnera i utrzymać jak najdłużej. Kiedy się uda, próbuje partner. Zaczynamy!
Sarrin już po pierwszej próbie zamknął mnie w swojej tarczy i utrzymał ją przez ok. 3 minuty. Yak samo Leslie i Neri. Tylko Lunie udało się dopiero za trzecim razem, a Ginevrze udało się ją utrzymać jedynie przez kilka sekund.
- Dobrze. To tyle na dzisiaj! Żegnam.
Jak zwykle zgłosiła się Neri.
- Tarcza jest powłoką, więc można ją rozciągać i kurczyć. Żeby ogarnąć nią kilka osób, należy się skoncentrować na jej granicach i wypchnąć mocą. Im większa tarcza, tym trudniej ją utrzymać.
- Brawo! Wspaniale! Teraz kilka ćwiczeń praktycznych. Dobierzcie się w pary.
Kiedy pary były gotowe, zobaczyłem, że jeden nowicjusz jest sam.
- Będziesz ze mną. - zwróciłem się do Sarrina - Każdy niech teraz spróbuje ogarnąć tarczą partnera i utrzymać jak najdłużej. Kiedy się uda, próbuje partner. Zaczynamy!
Sarrin już po pierwszej próbie zamknął mnie w swojej tarczy i utrzymał ją przez ok. 3 minuty. Yak samo Leslie i Neri. Tylko Lunie udało się dopiero za trzecim razem, a Ginevrze udało się ją utrzymać jedynie przez kilka sekund.
- Dobrze. To tyle na dzisiaj! Żegnam.
Lekcja Wykorzystania magii - Administrator
- Witajcie. Magię można wykorzystywać na wiele sposobów, poczynając na codziennych czynnościach, przez ulepszanie świata, uzdrawianie, aż po walkę. Dziś przyjrzymy się ciepłu i światłu. Pamiętajcie, że do żadnego rodzaju magii nie potrzeba gestu (oprócz uzdrawiania). Jest to tylko przyzwyczajenie, bądź dla zmylenia przeciwnika w walce. Dobrze. Co trzeba zrobić, by oświetlić sobie drogę, kulą światła, która pojawia się nad głową?
Zgłosiła się Leslie.
- Trzeba wziąć trochę mocy i wysłać ją nad głowę w postaci światła.
- Dokładnie! Spróbujcie!
Nad wszystkimi głowami pojawiła się kula światła.
- Doskonale! A jak wytworzyć tarczę ciepła?
- Trzeba przez całe ciało wypuścić ciepłe powietrze i zamknąć je w tarczy. - odpowiedziała Luna.
- Wspaniale! A jak zrobić tarczę?
- Trzeba wytworzyć wokół siebie jasną powłokę. - odpowiedziała Ginny.
- Tak, ale niekoniecznie. Co robimy by tarcza była niewidoczna?
- Trzeba stworzyć powłokę przezroczystą. Najlepiej okrągłą, by okrywała nasze stopy.
- Racja. To wszystko na dzisiaj! Dziękuję.
Wszyscy ukłonili się i wyszli. Zanotowałem kilka uwag odnośnie odpowiedzi i zachowania studentów i również wyszedłem.
Zgłosiła się Leslie.
- Trzeba wziąć trochę mocy i wysłać ją nad głowę w postaci światła.
- Dokładnie! Spróbujcie!
Nad wszystkimi głowami pojawiła się kula światła.
- Doskonale! A jak wytworzyć tarczę ciepła?
- Trzeba przez całe ciało wypuścić ciepłe powietrze i zamknąć je w tarczy. - odpowiedziała Luna.
- Wspaniale! A jak zrobić tarczę?
- Trzeba wytworzyć wokół siebie jasną powłokę. - odpowiedziała Ginny.
- Tak, ale niekoniecznie. Co robimy by tarcza była niewidoczna?
- Trzeba stworzyć powłokę przezroczystą. Najlepiej okrągłą, by okrywała nasze stopy.
- Racja. To wszystko na dzisiaj! Dziękuję.
Wszyscy ukłonili się i wyszli. Zanotowałem kilka uwag odnośnie odpowiedzi i zachowania studentów i również wyszedłem.
Lekcja Zielarstwa - Administrator
- Witajcie, uczniowie! Dziś zgłębimy tajniki zielarstwa! Zacznijmy od budowy kwiatu, korzeni i liści.
Zacząłem tłumaczyć schemat. Uczniowie robili notatki.
- Teraz kilka przykładów roślin. Kreppa jest podstawową rośliną leczniczą, która jest stosowana do okładów na oparzenia oraz do maści łagodzących ból. Oto jej właściwości i budowa... - zacząłem długi wykład na temat Kreppy.
- A teraz kto wie, czym jest Gan- gan?
Zgłosiła się Neri
- Jest to kwitnący krzew z Lanu. Jego liście mają fiołkowy kolor, a zapach jest bardzo miły. Używa się liści, kwiatów i korzeni.
- Doskonale, moja droga! A kto wie po co stosuje się te części tej rośliny?
Tym razem zgłosił się Sarrin.
- Z kwiatów robi się olejki, z korzeni miksturę usypiającą, a z liści lek na bezsenność.
- Wspaniale! Na tym zakończymy dzisiejszą lekcję. Dziękuję.
W tym momencie ozwał się gong. Wszyscy się ukłonili i wyszli. Ja zabrałem rzeczy i również się oddaliłem.
Zacząłem tłumaczyć schemat. Uczniowie robili notatki.
- Teraz kilka przykładów roślin. Kreppa jest podstawową rośliną leczniczą, która jest stosowana do okładów na oparzenia oraz do maści łagodzących ból. Oto jej właściwości i budowa... - zacząłem długi wykład na temat Kreppy.
- A teraz kto wie, czym jest Gan- gan?
Zgłosiła się Neri
- Jest to kwitnący krzew z Lanu. Jego liście mają fiołkowy kolor, a zapach jest bardzo miły. Używa się liści, kwiatów i korzeni.
- Doskonale, moja droga! A kto wie po co stosuje się te części tej rośliny?
Tym razem zgłosił się Sarrin.
- Z kwiatów robi się olejki, z korzeni miksturę usypiającą, a z liści lek na bezsenność.
- Wspaniale! Na tym zakończymy dzisiejszą lekcję. Dziękuję.
W tym momencie ozwał się gong. Wszyscy się ukłonili i wyszli. Ja zabrałem rzeczy i również się oddaliłem.
Od Sarrin`a
Lekcja kontroli była całkiem fajna. Chociaż strasznie po niej bolała głowa. Szedłem korytarzem, masując czaszkę, kiedy zauważyłem dwie dziewczyny: rudą i jasną blondynkę. Plotkowały. Trochę już o nich słyszałem... Poszedłem dalej i zobaczyłem dwie inne nowicjuszki, które są na moim roku. Podszedłem do nich.
- Cześć. Jestem Sarrin. - powiedziałem i się uśmiechnąłem.
- Hej. Ja jestem Leslie, a to Neri.
- Fajnie. Miło mi was poznać. Jak wrażenia po pierwszej lekcji kontroli?
- Całkiem nieźle! Tylko głowa mnie boli... - odpowiedziała Leslie.
- Aaa... To fajnie.
CD Leslie i Neri
- Cześć. Jestem Sarrin. - powiedziałem i się uśmiechnąłem.
- Hej. Ja jestem Leslie, a to Neri.
- Fajnie. Miło mi was poznać. Jak wrażenia po pierwszej lekcji kontroli?
- Całkiem nieźle! Tylko głowa mnie boli... - odpowiedziała Leslie.
- Aaa... To fajnie.
CD Leslie i Neri
Lekcja Kontroli - Administrator
Uczniowie po kolei wchodzili do sali.Wszyscy podchodzili do mnie, kłaniali się, mówili "Administratorze" i siadali w ławce.
- Witam was wszystkich bardzo serdecznie na naszej pierwszej lekcji! Ta lekcja to Kontrola mocy. Ponieważ są to lekcje indywidualne, będę czekać w przybocznej sali i alfabetycznie będę was wywoływał.
Wszyscy kiwnęli głowami na znak zrozumienia. Wyszedłem z sali lekcyjnej i przeszedłem do bocznej.
- Ginevra z domu Weasley! - wywołałem uczennicę.
- Administratorze - powiedziała jeszcze raz, kłaniając się.
- Witaj, siadaj! - powiedziałem wskazując fotel, naprzeciwko mnie. - Wykonuj moje polecenia.
- Tak jest - usiadła.
- Zamknij oczy. Złap mnie za ręce. Rozluźnij wszystkie mięśnie. Najpierw stopy, potem łydki, uda, brzuch, klatkę piersiową, ręce, barki i wreszcie mięśnie twarzy.
Wykonała wszystkie polecenia.
- Teraz wyobraź sobie dom. Jest to wizualizacja Twojego umysłu.
W moich myślach pojawił się ładny dom.
- Doskonale. Teraz pokaż mi drzwi do Twojej mocy.
Ukazały się czarne drzwi, a za nimi średniej wielkości źródło mocy. Była to jasna kula światła.
- Teraz złap trochę mocy i ją odepchnij.
Usłuchała. Moc się odrobinę zmniejszyła. Powtórzyła tę czynność kilka razy, aż moc była minimalna i niegroźna.
- Wspaniale! Teraz już nie zrobisz sobie krzywdy! Właśnie tak kontroluje się moc. Możesz odejść.
- Boli mnie głowa, Administratorze.
- To normalne - powiedziałem i uśmiechnąłem się ciepło - Zaraz Ci przejdzie.
- Dziękuję, Administratorze - odrzekła i wyszła.
- Następna!
Weszła Leslie, potem Luna, Neri i Sarrin.
- Witam was wszystkich bardzo serdecznie na naszej pierwszej lekcji! Ta lekcja to Kontrola mocy. Ponieważ są to lekcje indywidualne, będę czekać w przybocznej sali i alfabetycznie będę was wywoływał.
Wszyscy kiwnęli głowami na znak zrozumienia. Wyszedłem z sali lekcyjnej i przeszedłem do bocznej.
- Ginevra z domu Weasley! - wywołałem uczennicę.
- Administratorze - powiedziała jeszcze raz, kłaniając się.
- Witaj, siadaj! - powiedziałem wskazując fotel, naprzeciwko mnie. - Wykonuj moje polecenia.
- Tak jest - usiadła.
- Zamknij oczy. Złap mnie za ręce. Rozluźnij wszystkie mięśnie. Najpierw stopy, potem łydki, uda, brzuch, klatkę piersiową, ręce, barki i wreszcie mięśnie twarzy.
Wykonała wszystkie polecenia.
- Teraz wyobraź sobie dom. Jest to wizualizacja Twojego umysłu.
W moich myślach pojawił się ładny dom.
- Doskonale. Teraz pokaż mi drzwi do Twojej mocy.
Ukazały się czarne drzwi, a za nimi średniej wielkości źródło mocy. Była to jasna kula światła.
- Teraz złap trochę mocy i ją odepchnij.
Usłuchała. Moc się odrobinę zmniejszyła. Powtórzyła tę czynność kilka razy, aż moc była minimalna i niegroźna.
- Wspaniale! Teraz już nie zrobisz sobie krzywdy! Właśnie tak kontroluje się moc. Możesz odejść.
- Boli mnie głowa, Administratorze.
- To normalne - powiedziałem i uśmiechnąłem się ciepło - Zaraz Ci przejdzie.
- Dziękuję, Administratorze - odrzekła i wyszła.
- Następna!
Weszła Leslie, potem Luna, Neri i Sarrin.
sobota, 1 grudnia 2012
Od Neri
Rok szkolny w Gildii się rozpoczął. Podobało mi się tu. Wykładowcy mówili, że mam duży potencjał.
Za chwilę zaczynała się lekcja zielarstwa. Nie ma to jak uczyć się o krzokach... Idąc korytarzem zauważyłam jakieś dwie dziewczyny, które na przemian zerkały na mnie dziwnie i pogrążały się w szeptaninie. Fascynujące... Obdarzyłam je krokodylim " uśmiechem " i udałam się na zajęcia.
Za chwilę zaczynała się lekcja zielarstwa. Nie ma to jak uczyć się o krzokach... Idąc korytarzem zauważyłam jakieś dwie dziewczyny, które na przemian zerkały na mnie dziwnie i pogrążały się w szeptaninie. Fascynujące... Obdarzyłam je krokodylim " uśmiechem " i udałam się na zajęcia.
piątek, 30 listopada 2012
Od Ginny
Gdy trafiłam do Gildy była troche onieśmielona . Ale puźniej poznałam
Luną . Oby dwoje dostałyśmy 2 . Kila dni po tym przyzwyczaiłam się że
nie jestem w domu . Cieszyłam się że nie ma tu moich braci , ale
tenskniłam za rodzicami .
czwartek, 29 listopada 2012
Od Luny
Byłam szczęśliwa jak dołączyłam do Gilgia Magów . Czekał nas pierwszy
test , denerwowałam się . A co będzie jak ocena będzie 0! Wywalą mnie !
15 minut później ...
Dostałam 2 . To chyba dobrze ? Nie wiem ale na razie jest tylko jeden chłopak ( nie licząc Lorena ) . Nawet ładny , ale nie piękny . Bardzo lubię Ginny , ale Neri nie zbyt .
15 minut później ...
Dostałam 2 . To chyba dobrze ? Nie wiem ale na razie jest tylko jeden chłopak ( nie licząc Lorena ) . Nawet ładny , ale nie piękny . Bardzo lubię Ginny , ale Neri nie zbyt .
Witamy w Gildii!
Zapraszam do zapisów. Jeśli macie jakieś pytania - śmiało piszcie :) Miłej zabawy w tworzeniu nowych opowieści!
Wielki Mistrz
Wielki Mistrz
Subskrybuj:
Posty (Atom)