Mieliśmy lekcję uzdrawiania. Administrator dobrał nas w pary. Neri na
początku miała zademonstrować, więc nie mogłam być z nią w parze.
Dołączono mnie do Sarrin’a .
To kto pierwszy się uzdrawia? – zapytałam.
- Dziewczyny mają pierwszeństwo. - odpowiedział z uśmiechem i naciął
delikatnie moją rękę. nie sprawiło mi to bólu. Mieliśmy myśleć o
kolorze. Pierwszy kolor o jakim pomyślałam był kolorem niebieskim. Kiedy
spojrzałam na rękę rana była zasklepiona.
- Nieźle - powiedział. - A jak Ci poszły egzaminy?
- Całkiem, całkiem – odpowiedziałam. - A tobie?
- Też tak dosyć. Teraz moja kolej.
Nacięłam mu dłoń a potem przyglądałam się jak rana znika.
- To... idziemy na obiad? – zaproponował Sarrin.
- Jasne. Umieram z głodu. – odpowiedziała, no i wyruszyliśmy do jadalni.
Usiedliśmy wśród naszych rówieśników. Wśród grupy straciłam apetyt. Za
dużo ludzi. Sarrin zaniepokojony spytał:
- Wszystko w porządku? Wyglądasz jakoś blado.
- Ja zawsze jestem blada, odpowiedziałam z uśmiechem.
- Ale wszystko OK.?
- Tak Sarrin. Jaką mamy następną lekcję?
- Zielarstwo, chyba…
- A no fakt. Chodźmy.
Ruszyliśmy w stronę Sali. Nasze spojrzenia co chwilę się spotykały.
Starałam się opuszczać wzrok, ale nie mogłam się od niego oderwać. Na
zielarstwie tworzyliśmy Miksturę na Senność. Kiedy lekcja się skończyla
wyszłam z Sali i usiadłam przy oknie. Sarrin podszedł do mnie.
<Sarrin, dokończysz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz