- Witajcie, uczniowie, na pierwszej lekcji uzdrawiania! - powitałem z promiennym uśmiechem studentów.
- Administratorze - odpowiedzieli chórem.
- Dzisiaj rozpoczniemy od leczenia maleńkich nacięć na swoich dłoniach. - kilka uczniów miała wyrazy politowania na twarzy - Pamiętajcie, że uzdrawianiem można zwalczyć wszystko! Od złego samopoczucia po zakwasy w mięśniach. Zobaczymy, czy podejdziecie do tego z takim zlekceważeniem, jak pojmiecie, jaka to trudna sztuka. Neri, podejdź. Zdałaś najlepiej egzaminy, więc to ty pierwsza spróbujesz.
Uczennica podeszła do mnie.
- Stań naprzeciwko mnie. Teraz zrobię Ci małą ranę na ręce. Aby ją zaleczyć musisz poczuć, jak z serca, razem z krwią, wypływa Ci uzdrawiająca magia. Najlepiej jak sobie wyobrazisz, że ma jakiś konkretny kolor - wtedy będzie łatwiej. Może to być na przykład zielony. Próbujemy?
Neri kiwnęła głową i z uśmiechem wyciągnęła rękę w moją stronę. Zrobiłem na jej nadgarstku nacięcie. Nie minęło 20 sekund, a rany już nie było.
- Doskonale! Teraz dobiorę was w pary. Ty, Neri, możesz już robić notatki z lekcji. Leslie będzie z Sarrin`em, a Luna z Ginevrą. Jeden rani, drugi leczy, a potem się zamieniacie. No to zaczynamy! - klasnąłem w dłonie. Usiadłem za katedrą i patrzyłem na postępy uczniów. Po kilkudziesięciu minutach wybił gong.
- Na następnej lekcji będziemy leczyć oparzenia! Dziękuję, możecie odejść.
Wszyscy wstali, ukłonili się i wyszli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz