- Witam was, drodzy nowicjusze! Dziś macie pierwszą lekcję walki! To może przejdziemy na arenę?
Wszyscy wstali i ruszyli za mną.
- To zanim przejdziemy do samej istoty walki - opowiem wam trochę o arenie. - odchrząknąłem - Nie wiadomo, kto zbudował tak potężny obiekt magiczny jak ta arena. Mogłoby się wydawać, że to kilkoro magów. Nie wiadomo. Arena to najbardziej przesycony magią budynek na terenie całej Kyralii. Wokół areny jest magiczna tarcza, tak mocna, że moglibyście wszyscy naraz uderzyć nią całą mocą, a nie wiem, czy chociaż by zaiskrzyła. Ową tarczę co roku wzmacniają wszyscy wojownicy całą swoją mocą. To jedno z ich zadań oprócz obrony Krain Sprzymierzonych. Jakieś pytania?
Cisza.
- Świetnie! Teraz konkrety: Teraz wytworzę wokół siebie tarczę, a każdy z was po kolei uderzy we mnie jakimś ciosem. Proszę, by nie używać całej mocy, ponieważ będzie wam ona jeszcze potrzebna. To może Luna zacznie. Choć.
Uczennica podeszła i uderzyła we mnie jasnym promieniem.
- To było uderzenie światła. Jest słabe, ponieważ większość mocy zużywa się na obraz tego ciosu. Teraz Ginevra.
Nowicjuszka podeszła i uderzyła gorącym promieniem.
- To było uderzenie ciepła. Jest już mocniejsze od światła, ponieważ go nie widać. Jednak wciąż jest dosyć słabe, ponieważ wiele energii marnuje się na ciepło. Teraz Leslie.
Leslie podeszła i uderzyła promieniem energii.
- To było uderzenie mocy, które jest silniejsze od pozostałych dwóch. Nie widać go, ani nie czuć nic poza siłą, więc jest mocne. Na dzisiaj dziękuję!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz